March 13, 2026 General

Maltipoo w Polsce - co mówi prawo, nauka i 540 komentarzy z internetu

Maltipoo w Polsce - co mówi prawo, nauka i 540 komentarzy z internetu

Przeanalizowaliśmy 540 komentarzy z polskiego internetu o maltipoo i hodowlach hybrydowych. Pokazujemy najgorsze cytaty, konfrontujemy je z faktami i prawem - a tam, gdzie hejterzy mają rację, otwarcie to przyznajemy.

Wstęp

Wyobraź sobie taką sytuację. Wchodzisz na grupę na Facebooku poświęconą maltipoo. Piszesz uprzejmie: "Macie jakieś hodowle godne polecenia?" Myślisz, że dostaniesz nazwę, może numer telefonu, może ostrzeżenie przed konkretnym oszustem. Zamiast tego dostajesz:
  • "Polecam zamiast tego zainwestować w rasowego pudla ze zrzeszonej hodowli, nie w kundelka z pseudohodowli."
  • "Nie przykładaj ręki do bezmyślnego rozmnażania zwierząt. Kupujesz kundelka za 4 tysie, masakra."
  • "Bo jest fancy i takie fancy debilki kupują."
To nie jest wymyślona historia. Te cytaty pochodzą z grupy "Maltipoo szczeniaki" na Facebooku - grupy, która z nazwy istnieje dla osób kochających maltipoo. W praktyce ponad połowa komentarzy w analizowanych wątkach to hejt lub protekcjonalizm.Dlaczego nas to obchodzi? Bo jesteśmy młodą hodowlą. Zakochaliśmy się w maltipoo i pudlach - długo i sumiennie wybieraliśmy naszych psich towarzyszy. Decyzja o hodowli nie była biznesplanem - po prostu chcieliśmy, żeby z Bruna i Arye powstały szczeniaczki. Może nawet zachować jednego czy dwa dla siebie. I być może na tym skończyć.Wejście w świat hodowlany było dla nas dużym zaskoczeniem. Nie ze względu na ilość pracy - tego się spodziewaliśmy. Zaskoczyła nas fala złej krwi i hejtu - często niezrozumiałego, pozbawionego merytoryki, skierowanego nie tylko do nas, ale do każdego, kto ośmieli się napisać "maltipoo" w pozytywnym kontekście.Postanowiliśmy to zbadać. Nie dlatego, że chcemy komuś udowodnić, że mamy rację. Chcemy uczciwie odpowiedzieć na pytanie: co z tego, co mówią krytycy, jest prawdą - a co jest językiem wykluczenia opakowanym w pozorną merytoryczność?Przeanalizowaliśmy 540 komentarzy z polskich forów, portali branżowych, artykułów prasowych i grup na Facebooku. Zbieraliśmy je ręcznie, scrapowaliśmy automatycznie, czytaliśmy jeden po drugim. Potem skonfrontowaliśmy je z polskim prawem, orzecznictwem sądowym, decyzjami UOKiK i faktami o genetyce. Oto co znaleźliśmy.

Co mówią

Zanim przejdziemy do analizy, zobaczmy, z czym mierzą się właściciele maltipoo i hodowcy hybryd w polskim internecie. Oto prawdziwe cytaty - każdego z nich ktoś naprawdę napisał i opublikował pod własnym (lub anonimowym) kontem.Bezpośredni atak:
  • "Obrzydliwe bydlaki które dorabiają się na cierpieniu suczki. Dla wszystkich którzy celowo zapładniają psy jest specjalne miejsce w piekle."
  • "Kolejny pseuduch z kundlami... armagedon w biały dzień."
  • "Popierają patologię która naprodukowała psów. I teraz podatnicy za to płacą!"
Atak na kupujących:
  • "Bo jest fancy i takie fancy debilki kupują."
  • "Czyli masz kundelka za niemałą kasę. Wstyd."
  • "Nie kupujcie mieszańców od cwaniaków!"
Pozornie uprzejmy, ale deprecjonujący:
  • "Jaki piękny kundelek."
  • "Ładny mieszaniec."
  • "Maltipoo to nie rasa, nie jest uznana przez FCI. Pieski o takiej nazwie nie będą z hodowli, tylko stowarzyszenia."
Pseudonaukowy strach:
  • "F1 czyli GMO."
  • "Karzeł genetyczny który nie pożyje długo."
  • "Przy krzyżowaniu dwóch ras nie możesz być pewny tego, czy akurat nie uwypukli się najgorsze cechy."
Zorganizowane działanie:
  • "Jako, że Maltipoo nie jest oficjalną rasą, poszło zgłoszenie o pseudohodowli."
  • "Zachęcam również do zgłoszenia do skarbówki. Konsekwencje są zdecydowanie szybsze i im więcej zgłoszeń, tym lepiej."
  • "Na ten moment wszystkie, które zgłosiłam, płaciły karę finansową."
To nie jest wyczerpująca lista. To wybór z 540 komentarzy - te, które najlepiej pokazują spektrum: od brutalnego hejtu, przez sarkastyczne "kundelki", po zorganizowane donoszenie do urzędów. Część z tych komentarzy zawiera argumenty, z którymi warto się zmierzyć. Więc zmierzmy się.

"To nie jest rasa" - i to jest prawda

Zacznijmy od rzeczy, którą wielu hodowcom hybryd trudno powiedzieć na głos: maltipoo nie jest rasą uznaną przez FCI. Nie ma standardu rasy FCI. Nie ma numeru w klasyfikacji. Nie można z maltipoo pojechać na wystawę organizowaną przez Związek Kynologiczny w Polsce. Nie ma rodowodu w rozumieniu Polskiej Księgi Rodowodowej prowadzonej przez ZKwP. To jest fakt i nie zamierzamy udawać, że jest inaczej.Maltipoo to krzyżówka maltańczyka i pudla. Celowa, zaplanowana, prowadzona (w dobrych hodowlach) z badaniami zdrowotnymi rodziców i dokumentacją - ale to krzyżówka. Hybryda. Designer breed. Nie rasa w rozumieniu FCI. Kto tego nie przyznaje, ten sam daje amunicję hejterom.Ale - i tu zaczyna się część, której hejterzy nie chcą słyszeć - FCI to nie jedyna organizacja definiująca, co jest rasą. W Polsce działają Związek Hodowców Hybryd (ZHH), Polski Związek Hodowców Hybryd (PZHH), Polskie Porozumienie Kynologiczne (PPK) i Polska Federacja Kynologiczna (PFK). Każda z nich prowadzi dokumentację, rejestry genealogiczne, wymaga badań zdrowotnych.Co więcej, historia kynologii pokazuje, że wiele dzisiejszych ras FCI kiedyś było dokładnie tym, czym jest dziś maltipoo - krzyżówką, która nie miała jeszcze standardu. Biały owczarek szwajcarski, biewer yorkshire terrier, buldog kontynentalny - wszystkie zaczynały jako "nierasy" w oczach środowiska. Dziś mają numery FCI.Więc tak: maltipoo nie jest rasą FCI. Nie wiemy, czy kiedykolwiek będzie. Ale to nie znaczy, że jest "niczym".

"To kundel" - i tu zaczyna się manipulacja

"To kundel" - i tu zaczyna się manipulacja
Słowo "kundel" ma konkretne znaczenie. To pies o nieznanym pochodzeniu - taki, o którym nie wiemy, kim byli jego rodzice. Pies znaleziony na ulicy, oddany do schroniska, urodzony z przypadkowego krycia.Maltipoo nie spełnia tej definicji. Maltipoo ma znanych rodziców: maltańczyka i pudla. Ma udokumentowane pochodzenie. W odpowiedzialnych hodowlach rodzice mają badania genetyczne, badania oczu, kolan (PL), serca. Nazywanie maltipoo "kundlem" to nie kwestia definicji - to kwestia intencji. To język, który ma zdeprecjonować, obniżyć wartość, zawstydzić właściciela.
  • "Dlatego, że niektórzy cwaniacy sprzedają takie KUNDELKI (bo to jest kundelek) za ciężką kasę."
Zauważ te wielkie litery. Te nawiasy. To nie jest merytoryczny argument - to emocjonalne napiętnowanie.Ciekawe, że część osób broniąca maltipoo odwraca ten język. Na grupie "Maltipoo szczeniaki" ktoś napisał:
  • "Wydaje mi się że większość umieszczanych tu negatywnych zdań na temat maltipoo wynika z ignorancji i bezmyślnego powtarzania usłyszanych gdzieś opinii. Nie ma co traktować tych wypowiedzi poważnie. Przecież maltipoo to właśnie kundelki, najcudowniejsze pod słońcem kundelki."
A inna osoba dodała wprost:
  • "Jak tu wchodzę to mnie szlag trafia. Co tu wypisujecie? Kto te głupoty produkuje. Ludzie nie macie co robić tylko zohydzać ludziom ich psy? Kundle to wy jesteście i to najwyższego sortu."
Słowo "kundel" może być epitetem - albo może być odzyskane jako coś ciepłego. Ale używanie go jako obelgi wobec psa o znanym pochodzeniu to manipulacja, nie nauka.

"To pseudohodowla" - a co mówi prawo?

"Pseudohodowla" to chyba najczęściej używane określenie wobec hodowców maltipoo w Polsce. W naszym badaniu pojawiło się w 71 z 437 scrapowanych komentarzy (16%). Jest tak powszechne, że wielu ludzi uważa je za termin prawny. Nie jest.Polskie prawo nie zna pojęcia "pseudohodowla". Ustawa o ochronie zwierząt z 1997 roku (nowelizacja 2012) mówi o hodowlach zarejestrowanych w "ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działanie na rzecz hodowli rasowej psów." To celowo szeroka definicja - nie ogranicza się do ZKwP.Co jest legalne:
  • Prowadzenie hodowli w ramach ZHH, PZHH, PPK, PFK i innych organizacji - tak, to legalna hodowla
  • Sprzedaż szczeniąt z dokumentacją z tych organizacji - legalna
  • Hodowla psów hybrydowych - legalna
Co mówi orzecznictwo: Sąd w Piotrkowie Trybunalskim nakazał przeprosiny za nazwanie hodowcy spoza ZKwP "pseudohodowcą" - uznał to za pomówienie. To ważny precedens: używanie słowa "pseudohodowla" wobec legalnie działającej hodowli może mieć konsekwencje prawne.Co robi UOKiK: W listopadzie 2024 roku Prezes UOKiK Tomasz Chrόstny wszczął postępowanie wyjaśniające wobec ZKwP. W kwietniu 2025 - kolejne, szersze postępowanie dotyczące całego rynku organizacji kynologicznych. Zarzuty? Praktyki monopolistyczne. Zakaz wieloczłonkowości. Zakaz uczestnictwa w eventach konkurencyjnych stowarzyszeń. Zakaz dla sędziów kynologicznych udziału w wystawach organizowanych poza ZKwP/FCI.Cytat z Prezesa UOKiK:
  • "Hodowcy psów rasowych powinni mieć swobodę w wyborze liczby stowarzyszeń kynologicznych, do których chcą należeć."
Potencjalne sankcje wobec ZKwP to do 10% rocznego obrotu i do 2 mln zł kary dla osób zarządzających.Więc kiedy ktoś pisze "pseudohodowla" pod postem hodowcy zarejestrowanego w ZHH czy PZHH, to nie stwierdza faktu - to pomówienie. Prawo stoi po stronie różnorodności organizacyjnej, nie monopolu.

"Będą chore" - co mówią fakty?

To argument, który powtarza się często - i nie można go zignorować. Zdrowie psów to sprawa poważnie ważna.
  • "Bo to zwykłe kundelki. Nie możesz mieć pewności czy pies będzie zdrowy, czy charakter będzie bardziej w stylu pudla czy maltańczyka."
  • "Karzeł genetyczny który nie pożyje długo."
  • "Przy krzyżowaniu dwóch ras nie możesz być pewny tego, czy akurat nie uwypukli się najgorsze cechy."
Odpowiedzmy uczciwie.Część prawda: Przy krzyżowaniu dwóch ras nie ma stuprocentowej pewności, jakie cechy odziedziczy szczenię. To prawda. W pokoleniu F1 (pierwszym) cechy są bardziej przewidywalne - ale zmienność istnieje. W F2 i dalszych pokoleniach zmienność rośnie. To jest fakt i odpowiedzialny hodowca powinien o tym mówić otwarcie.Część nieprawda: Zdrowie psa nie zależy od przynależności hodowcy do FCI. Zależy od badań zdrowotnych rodziców, od selekcji, od wiedzy hodowcy. Często słyszymy, że rodowód FCI jest gwarancją zdrowia. Nie jest. Rodowód to dokument potwierdzający pochodzenie - nie zaświadczenie lekarskie.Dowód? Wystarczy spojrzeć na skandale w hodowlach zarejestrowanych w ZKwP:Wola Szydłowiecka / Bolimów - hodowla "Nescaland". 16 martwych bernardynów zagłodzonych na śmierć. Martwego szczeniaka znaleziono w zamrażarce. Hodowla z rodowodami, metrykami, wszystkim co trzeba - a sekretarz Komisji Rewizyjnej ZKwP Oddział Gdynia.Skrzydlewo k. Międzychodu - hodowla zarejestrowana w ZKwP/FCI. Dorosłe psy zamknięte w kontenerach, szczeniaki w odchodach. Psy wychodziły na zewnątrz raz w tygodniu, rotacyjnie. Odebrano kilkadziesiąt psów.To nie znaczy, że ZKwP jest złe. To znaczy, że przynależność do organizacji nie zastępuje odpowiedzialności hodowcy. I dokładnie to samo dotyczy hodowli hybrydowych - odpowiedzialność jest po stronie człowieka, nie organizacji.A co z heterozją, czyli "efektem vigoru"? Przez lata powtarzano, że krzyżowanie genetycznie odległych osobników daje zdrowsze potomstwo. Najnowsze badania to kwestionują.W sierpniu 2024 roku Royal Veterinary College opublikował w PLOS ONE wyniki badania opartego na ankiecie ponad 9400 właścicieli psów hybrydowych (cockapoo, labradoodle, cavapoo). Porównano 57 najczęstszych schorzeń. Wniosek? W 87% przypadków nie było żadnej istotnej różnicy między krzyżówkami a rasami rodzicielskimi. W pozostałych przypadkach rozkład był niemal symetryczny - hybrydy chorowały częściej na około 7% schorzeń, a rasy czyste na około 6%. Badacze stwierdzili wprost: brak przekonujących dowodów na hybrid vigor u designer dogs.Co więcej, maltipoo mogą dziedziczyć poważne schorzenia po obu rasach rodzicielskich: stłoczenie zębów i choroby przyzębia (od maltańczyka), choroby kory nadnerczy (zespół Cushinga), zwichnięcie rzepki, postępujący zanik siatkówki (PRA) czy padaczkę.To nie znaczy, że maltipoo są mniej zdrowe od rasowych. To znaczy, że nie można obiecywać, że będą zdrowsze. Uczciwy hodowca powinien badać rodziców, dokumentować wyniki i mówić otwarcie: zdrowie zależy od badań i selekcji, nie od samego faktu krzyżowania.

"Idź do schroniska" - argument emocjonalny

  • "Nie kupujcie mieszańców od cwaniaków! Albo bierzcie rasowego z potwierdzonej hodowli, albo psa ze schroniska."
  • "Kundelki powołane na świat z premedytacją! Z premedytacją odbiera się szansę na dom kundelkom, które już są."
Ten argument jest częsty i emocjonalnie silny. Dlatego warto go rozłożyć na części.Fałszywa dychotomia. "Albo rasowy, albo schronisko" - to fałszywy wybór. Ludzie mają prawo zdecydować, jakiego psa chcą. Kupno maltipoo nie odbiera domu psu ze schroniska - to nie jest gra o sumie zerowej. Osoba, która kupuje maltipoo, niekoniecznie adoptowałaby psa ze schroniska, gdyby maltipoo nie istniały.Odwrócenie odpowiedzialności. Psy w schroniskach nie trafiają tam dlatego, że ktoś hoduje maltipoo. Trafiają tam z powodu nieodpowiedzialnych właścicieli, braku czipowania, braku sterylizacji psów, które nie są przeznaczone do hodowli. To jest problem systemowy - i nie rozwiąże go zastraszanie ludzi, którzy chcą kupić konkretnego psa.Konsekwencja? Jeśli ten argument jest uczciwy, to powinien dotyczyć również hodowli rasowych. Każdy kupiony pudel z ZKwP też "zabiera szansę" psu ze schroniska. Ale jakość tego argumentu nie słyszymy wobec hodowców rasowych - jest używany selektywnie, przeciwko hybrydom.Adopcja ze schroniska to piękna decyzja. Ale nie można na niej budować argumentu przeciwko legalnemu wyborowi innych ludzi.

Zorganizowany hejt - dane z badania

Postanowiliśmy zmierzyć to, czego często doświadczamy, ale co trudno udowodnić: że hejt wobec maltipoo nie jest przypadkowy.Skala badania: 540 komentarzy z różnych źródeł:
  • Fora kynologiczne (dogomania.com, krakvet.pl, psiaki.pl)
  • Portale branżowe (piesdokwadratu.pl, canibu.pl, cavadoodles.pl)
  • Własna strona na Facebooku (The Maltipoo & Poodle House)
  • Grupa FB "Maltipoo szczeniaki"
Komentarze z forów i artykułów (ponad 400) sklasyfikowaliśmy automatycznie. Komentarze z Facebooka (ponad 100) - ręcznie, jeden po drugim, czytając kontekst i intencje.I tu zaczynają się ciekawe różnice. Na forach kynologicznych i pod artykułami bezpośredni hejt to margines - większość komentarzy to dyskusje o przepisach, rodowodach, genetyce. Fora są moderowane, archiwalne, ludzie piszą pod własnymi nickami. To sprzyja merytoryce.Ale grupy na Facebooku to zupełnie inny świat. W grupie "Maltipoo szczeniaki" ręcznie przeanalizowaliśmy komentarze z kilku najaktywniejszych wątków (tam gdzie dyskusja się rozwijała - nie przeszukiwaliśmy grupy od A do Z, to materiał na osobny projekt). Z tych wątków wynika jasny obraz:Hejt + protekcjonalizm = ponad połowa komentarzy. Dla porównania: na forach ten sam wskaźnik to około 8%. Pod artykułami - podobnie. A w grupie poświęconej maltipoo - grupie, która z nazwy istnieje dla właścicieli i miłośników tych psów - ponad połowa wypowiedzi to ataki lub gatekeeping.Jak to wygląda w praktyce? Hejt na Facebooku ma kilka cech, które odróżniają go od forumowej dyskusji:Jest bezpośredni. Na forum ktoś pisze "maltipoo to nie rasa" - ogólnie, do nikogo. Na FB ktoś pisze to pod zdjęciem Twojego szczeniaka, Twojemu klientowi, pod postem Twojej hodowli.Jest zorganizowany. Te same osoby komentują pod wieloma postami. Zachęcają do masowych zgłoszeń do skarbówki. Chwalą się konsekwencjami: "Na ten moment wszystkie, które zgłosiłam, płaciły karę finansową."Jest sarkastyczny. "Jaki piękny kundelek" z sercem - pozornie miły komentarz, w rzeczywistości deprecjonujący. Trudny do moderowania, bo nie narusza regulaminu wprost.Opiera się na fake kontach. Uczestnicy grupy sami to zauważają: "Dlaczego admin nie zrobi grupy prywatnej tylko daje taki łajzom pisać takie rzeczy pod każdym postem z fejkowych kont?"Atakuje kupujących, nie tylko hodowców. Ktoś pyta o polecenie hodowli - dostaje "fancy debilki kupują" i "nie przykładaj ręki do bezmyślnego rozmnażania." To efekt mrożący: ludzie boją się pytać, boją się okazywać zainteresowanie.

Głosy obrony - ludzie się nie dają

Pośród hejtu znajdowaliśmy też głosy, które nas naprawdę poruszały. Ludzie, którzy nie pozwalają się zastraszyć i odpowiadają - czasem z gniewem, czasem z humorem, często z merytoryką lepszą niż hejterzy.Odpowiedź, która nas najbardziej poruszyła:
  • "Mnie zastanawia po co jesteście na tej grupie i kto Was pyta o zdanie? Nic Wam do tego, jakiego psa ktoś chce sobie kupić, nie Wasze pieniądze, nie Wasz dom, nie Wasz wybór. Jeśli macie ochotę, jedźcie do schroniska i adoptujcie, to nie jest grupa dla Was. Ciekawe dlaczego nie ma regulacji, że pieski rasowe powinny być na wystawach i tylko do takich domów powinny trafiać, sprzedajecie psy na kolanka po obniżonych cenach, gdy nie sprostają wzorcom, lub z zakazem rozmnażania, bo zbyt piękna linia i będzie konkurencja. Tak więc hejterów nie pozdrawiam."
Ta osoba w kilku zdaniach rozbraja całą narrację: wskazuje na hipokryzję środowiska wystawowego (sprzedaż psów "gorszych" na kolanka, zakazy rozmnażania z powodu konkurencji), na fałszywą dychotomię (schronisko albo rasowy) i na motywację ekonomiczną za hejtem.Inna właścicielka, której doświadczenie powinno dać do myślenia każdemu, kto twierdzi że rodowód ZKwP to gwarancja zdrowia:
  • "ZKwP się kłania. Niech patrzą na swoje, gdzie u pudla od nich miałam wadę serca. Niestety piesek odszedł. Pytanie, który weterynarz podpisuje się pod tym, że zdrowy. Sprawę wygrałam. Weterynarz zawieszony. Za kasę można wszystko. ZKwP to gorsze pseudo."
Pudel z hodowli ZKwP z wadą serca. Weterynarz, który podpisał zaświadczenie o zdrowiu. Sprawa sądowa. Wygrana. Weterynarz zawieszony. To historia, która pokazuje, że system rodowodowy też zawodzi - i to nie jest wyjątkowa sytuacja, jeśli wziąć pod uwagę Wolę Szydłowiecką i Skrzydlewo.Kolejne głosy, które warto zapamiętać:
  • "Jeżeli ci wasi pseudohodowcy mają nierasowe psy, ale dbają o nie, psiaki są zadbane, znajdują im dobrych, kochających właścicieli, to przepraszam, w czym tkwi problem? No chyba, że dla was każdy pies bez rodowodu to pseudopies, który jest nic nie wart."
  • "Kupuje się psa od hodowcy, a nie od związku. Nie ma znaczenia czy pies jest w FCI, UCI, PFK czy Klubie Burka. Ważne jest jak udokumentowany jest miot, jakie badania zostały wykonane i jakie warunki mają psy."
  • "FCI nie ma wszystkich ras w swoich opasłych zbiorach. Kto opiekuje się rasami, które FCI ma w poważaniu? Oczywiście, że inne kluby. Bez pomocy pasjonatów nie byłoby Długowłosego Owczarka Niemieckiego, nie byłoby Owczarka Szwajcarskiego i wielu innych ras."
I komentarz, który odwraca całą narrację o kundlach:
  • "Chciałam przejrzeć zdjęcia innych maltipoo... a zamiast tego przeczytałam masę okrutnie obrzydliwych komentarzy. Przerażające jest to, że nie ma znaczenia zdrowie i miłość do JAKIEGOKOLWIEK pieska, tylko do cholery to, czy maltipoo to rasowy pies a może kundel. Moja urocza Lala przesyła dużo miłości, może to uleczy Wasz wstrętny charakter."

Co możemy zrobić lepiej

Ten artykuł nie jest manifestem. Nie chcemy nikogo przekonywać, że maltipoo to szczyt kynologii. Chcemy rozmawiać uczciwie - a uczciwość wymaga też krytycznego spojrzenia na własne środowisko.Co hodowcy hybryd mogą robić lepiej:
  • Mówić otwarcie, że maltipoo to nie rasa FCI. Nie unikać tego tematu, nie owijać w bawełnę. Kupujący zasługują na prawdę - a prawda jest taka, że maltipoo to krzyżówka celowa. Piękna, cudowna krzyżówka - ale krzyżówka.
  • Dokumentować i udostępniać wyniki badań. Badania genetyczne rodziców, wyniki PL (luxacja rzepki), badania oczu, badania serca - to powinno być standardem, nie wyjątkiem. I powinno być jawne, dostępne dla kupujących przed decyzją.
  • Nie obiecywać zdrowszego psa tylko dlatego, że to krzyżówka. Badanie Royal Veterinary College z 2024 roku (PLOS ONE, ankieta 9400 właścicieli, 57 schorzeń) nie znalazło dowodów na hybrid vigor u designer dogs - w 87% przypadków zdrowie krzyżówek nie różniło się od ras rodzicielskich. Maltipoo mogą dziedziczyć schorzenia po obu rasach - stłoczenie zębów, zwichnięcie rzepki, zespół Cushinga, PRA, padaczkę. Zdrowie zależy od badań rodziców i selekcji, nie od samego faktu krzyżowania.
  • Nie używać słowa "hipoalergiczny". Badanie opublikowane w Journal of Allergy and Clinical Immunology (Vredegoor et al.) wykazało, że nie ma naukowych podstaw, żeby jakąkolwiek rasę nazywać hipoalergiczną. Alergen Can f 1 jest produkowany w gruczołach ślinowych i skórnych, a u ras z włosem nieliniejącym (jak pudel i jego krzyżówki) jego stężenie w sierści było nawet wyższe niż u ras liniejących. Maltipoo linieje mniej - to fakt. Ale "mniej linieje" to nie to samo co "nie uczula".
  • Należeć do organizacji i przestrzegać standardów. ZHH, PZHH - te organizacje istnieją i mają kodeksy etyki. Członkostwo to nie biurokracja - to deklaracja, że hodowca poddaje się kontroli.
  • Reagować na patologie we własnym środowisku. Tak jak środowisko ZKwP powinno reagować na Wolę Szydłowiecką - my powinniśmy reagować na hodowców hybryd, którzy nie robią badań, nie dbają o socjalizację, sprzedają szczeniaki zbyt wcześnie.
Co możemy zmieniać w języku:
  • Zamiast "kundel" - hybryda albo krzyżówka celowa
  • Zamiast "pseudohodowla" - hodowla niezrzeszona w ZKwP (bo to jest precyzyjne i uczciwe)
  • Zamiast "nie rasa" - rasa nieuznana przez FCI (bo to prawda, ale bez deprecjonowania)
  • Zamiast hejtu - merytoryczna rozmowa o standardach, badaniach i dobrostanie
Wiemy, że ten artykuł nie zmieni internetu. Wiemy, że jutro ktoś wejdzie na grupę maltipoo i napisze "kolejny pseuduch z kundlami." Ale wierzymy, że warto mieć miejsce, gdzie można znaleźć fakty, cytaty, źródła - i przekonanie, że psy zasługują na lepszą rozmowę niż ta, którą dziś prowadzimy.Kiedy zaczynaliśmy hodowlę, chcieliśmy po prostu szczeniaczki od naszych ukochanych psów. Nie spodziewaliśmy się, że wejście w ten świat będzie oznaczało konfrontację z taką falą agresji. Uczymy się. Popełniamy błędy. Ale nie zamierzamy pozwolić, żeby ktoś nas zastraszył do milczenia.

article Latest from Blog

category Categories

photo_library Photos